fot. www.hussar.com.pl |
fot. www.hussar.com.pl |
Podole
I Rzeczpospolita
Bracławskie
Chreptiów nad Dniestrem
inaczej Chrepty, Chreptów,
|
Podolskie (I RP) - Bar, Latyczów, Międzybóż, Płoskirów
mapa 1:75 000 |
Miejscowość (wioska) w daniej lesistej(?), a obecnie stepowej okolicy na górze w pobliżu ujścia rzeki Kałusik do Dniestru, w połowie drogi pomiędzy Kamieńcem Podolskim i Mohylowem Podolskim.
W 1565 roku Chreptiów, jako dobra królewskie został wydzierżawiony przez Paulina Jacimirskiego.
Chociaż po drugiej (mołdawskiej - dawniej tureckiej) stronie Dniestru jest płaska równina, polski brzeg rzeki był stromy i niedostępny, a dojazd do Chreptiowa był możliwy tylko od północy (od strony Nowej Uszycy). Według niepotwierdzonych podań, droga w skałach nad Dniestrem została wykuta z rozkazu hetmana Jana Sobieskiego, który miał tu prowadzić działa pod Chocim (1673).
Stanica chreptiowska stała na zewnętrznej stronie zakola Dniestru (przypominajacym fiord). Odmiennie niż filmowy, prawdziwy Chreptiów miał (podobnie jak np.Żwaniec) bardzo obronne i malownicze położenie.
W 1770 roku starostwo chreptiowskie należało do Koziebrodzkiego, sędziego grodzkiego z Halicza.
W II rozbiorze Polski (1793) Chreptiów został zagrabiony przez Rosję i do Rzeczpospolitej już nie powrócił.
Około 1880 roku Chreptiów liczył 500 mieszkańców, posiadał cerkiew i należał do parafii Sokulec, w powiecie uszyckim. Wówczas został sprzedany przez dotychczasowych właścicieli - Sobańskich Patonowi.
Od 1991 roku miejscowość w obwodzie winnickim niepodległej Ukrainy.
|
W powieści Henryka Sienkiewicza "Pan Wołodyjowski" Chreptiów pełnił rolę strażnicy kresowej, zabezpieczającej Podole przed stałymi atakami Tatarów. Latem 1671 roku Zagłoba przywiózł Michałowi Wołodyjowskiemu rozkaz objęcia komendy niewielkiej drewnianej forteczki w Chreptiowie i "nad granicą mołdawską czuwać, głosów od strony pustyni nasłuchiwać, stróżować, luźnym czambułom zabiegać i okolicę z hajdamaków oczyścić.". Wołodyjowski sam wyruszył natychmiast na czele ponad 600 żołnierzy w drogę, a po 3 tygodniach oddział lojalnych dotąd wobec Rzeczpospolitej Tatarów lipkowskich pod wodzą Mellechowicza, przywiózł do Chreptiowa żonę Wołodyjowskiego - Basię z Jeziorkowskich. Podczas drogi dowódca tatarski zapałał do niej silnym uczuciem.
W Chreptiowie rozegrało się wiele kluczowych dla powieści wydarzeń. Po odnalezieniu tajnych listów od Kreczeńskiego, przywódcy Lipków, którzy przeszli na stronę Turcji Mellechowicz przyznał się, że jest synem księcia tatarskiego Tuhaj-beja i nazywa się Azja.
Basia Wołodyjowska planowała wyswatanie małżeństwa pomiędzy Azją i zakochaną w nim od lat Ewą Nowowiejską. Podczas wspólnej wyprawy do Raszkowa Azja Tuhaj-bejowicz próbował porwać panią pułkownikową. Basia zraniła Azję i po wyczerpującej wędrówce pośrodku zimy sama powróciła do Chreptiowa.
Latem 1672 roku, wobec zbliżania się potężnej armii tureckiej Wołodyjowscy wraz z przybyłymi do Chreptiowa Kettlingami wyruszyli do twierdzy w Kamieńcu Podolskim. Na miejscu dawnej kresowej stanicy (2 km na południe od wsi) do dzisiaj zachowały się dwa, równoległe jednometrowej wysokości wały, nad urwistym, ponad stumetrowym brzegiem Dniestru, nad urwistym brzegiem rzeki. Filmowy Chreptiów, odtworzony w Bieszczdach znacznie przerastał pierwowzór o rozmiar około 100x100 metrów.
|
![]() | ||
![]() | "Na Dzikie Pola przecie jej [Bohun Heleny-przyp.red.] nie zaprowadził, więc wedle mojej głowy, musiał ją ukryć gdzieś między Chreptiówem a Jahorlikiem. Byłem też raz w tamtych stronach, gdy się królewscy i chanowi sędzie zjeżdżali, bo w Jahorliku, jak waćpaństwu wiadomo, pograniczne sprawy się sądzą o zabrane stada, których spraw nigdy nie brak. Pełno tam jest nad całym Dniestrem jarów i zakrytych miejsc, i różnych komyszy, w których żyją w chutorach ludzie, co żadnej zwierzchności nie znają mieszkając w pustyni i bliźnich nie widując. U takich to dzikich pustelników on pewnie ją ukrył, bo mu tam było i najbezpieczniej.
- Ba! ale jak się tam dostać teraz, gdyż drogę Krzywonos zagradza - rzecze pan Longinus.
Henryk Sienkiewicz
W Chreptiowie [przyp.red] pisał Wołodyjowski do żony: "Fortalicję wzniosłem z okrąglaków setną; kominy okrutne. Dla nas kilka izb w osobnym domie. Źywicą wszędy pachnie i świerszczów siła nalazło, które jak wieczorem poczną grać, to aż psi się ze snu zrywają. (...) Szyb znikąd; mecherami okna zasłaniamy; natomiast pan Białogłowski ma w swojej komendzie, między draganami, szklarza. Szkła możesz w Kamieńcu u Ormian dostać, jeno, na Boga, ostrożnie wieźć, żeby się nie potłukło. Komnatkę twoją kazałem kilimkami obić i zacnie się prezentuje. Zbójów, cośmy ich w jarach uszyckich przyłapili, kazałem już dziewiętnastu powiesić."
Henryk Sienkiewicz | ![]() |
